Jolanta Michalik

Jolanta Michalik
Prowadzi jednoosobową działalność pielęgniarską

Rok założenia firmy: 1998
Miasto: Jelenia Góra
Branża: medyczna
Ilość zatrudnianych osób: działalność jednoosobowa

Nigdy nie żałowałam, że pracuję na OIOM-ie

Jolanta Michalik, prowadzi jednoosobową działalność pielęgniarską. Kiedyś wahała się, czy pracować w zawodzie pielęgniarki, dziś nie wyobraża sobie pracy w innym.

 

Jakie cechy kobiece sprawdzają się w pracy pielęgniarskiej?

Myślę, że ten nasz kobiecy „szósty zmysł”, intuicja, która podpowiada, co będzie lepsze dla pacjenta. To bardzo pomaga w tej pracy. Mężczyźni tego nie mają. Jako kobiety jesteśmy bardziej uczuciowe – zawsze tak było i tak będzie.
Mam przede wszystkim na względzie dobro pacjenta. Czasami usłyszę od koleżanek – „nie płacą ci za myślenie”. Uważam, że właśnie i przede wszystkim za myślenie. Po to robiłam dyplom magistra, żeby podnieść swoje kwalifikacje. Czułam, że moja wiedza jest za mała i dlatego zrobiłam specjalizację. Jestem magistrem pielęgniarstwa ze specjalizacją anestezjologiczną i intensywnej opieki. Zawsze byłam ambitna i chciałam więcej, dlatego w ten sposób pracuję.

Czy od początku chciała Pani zostać pielęgniarką?

Hmm, wybór szkoły to był przypadek. Poszłam do liceum medycznego, bo szła tam moja przyjaciółka. Stwierdziłam, że spróbuję.
Po liceum złożyłam dokumenty do medycznego studium zawodowego. Ukończyłam kierunek fizjoterapii, bo nie do końca byłam przekonana, czy chcę pracować w zawodzie pielęgniarki. Skończyłam również technikum fizjoterapii, ale od zawsze pracuję jako pielęgniarka, bo jako fizjoterapeuta nie mogłam znaleźć pracy w tamtym czasie. Jednak ta wiedza nadal mi się przydaje, bo mam różnych pacjentów.
W tej chwili nie wyobrażam sobie, pracy w innym zawodzie.

Czy to obecnie popularne, że pielęgniarki mają własną działalność gospodarczą?

Nie. To był mój wybór. Założyłam działalność w 1998 r., bo taki był warunek, abym mogła podjąć wówczas pracę w przychodni. Zajmowałam się szczepieniami i pobieraniem krwi. Jednak praca w przychodni przestała mnie rozwijać. Czułam, że mogę dać z siebie więcej i potrzebuję zmiany.

To już 22 lata w zawodzie.

Tak, jednak przez 3 lata musiałam zawiesić działalność, bo wychowywałam dziecko w domu, dopóki nie poszło do przedszkola. Dostałam pracę w przychodni i wznowiłam działalność.
Jestem odważna i silna, mam mocną osobowość. I doskonale do mnie pasuje powiedzenie: „co cię nie zabije, to cię wzmocni”.

Czym Pani się zajmuje?

Obecnie pracuję w przychodni i w szpitalu. W naszym szpitalu pracujemy wymiennie 3 miesiące na małym odcinku OIOM-u, 3 miesiące na bloku operacyjnym i 3 miesiące na dużym OIOM-ie. Nie wszystkie szpitale tak pracują. Praca na bloku operacyjnym jest mniej stresująca, zabiegi są planowe lub zdarzają się takie, które są wynikiem wypadków. Są osoby w naszym zespole, które wolą pracę na bloku czy na OIOM-ie. Robimy zmiany między sobą, jak ktoś woli być dłużej na którymś z odcinków.

Pracuję również w Monarze. Jestem tam teraz z racji pandemii raz w tygodniu. Rozkładam leki.

Kolejnym miejscem pracy jest oddział w Szklarskiej Porębie, oddział ZOL-u, z pododdziałem wentylacji mechanicznej, oddział respiratorowy. Pracuję tam 4. rok. Jest to oddział 4-łóżkowy: 2 pacjentów pod respiratorami, 2 na własnym oddechu. Wykonuję pracę od zleceń lekarskich, wydawania leków i podawania ich po rozkruszeniu do PEG-a – pacjenci nie są w stanie sami ich połknąć, poprzez toaletę, pielęgnację i podawanie napojów co godzinę. Spędzamy czas z pacjentami, rozmawiamy z nimi. Udostępniamy swój numer telefonu rodzinom, bo na oddział przez obecną sytuację nie mają wstępu.
To są stany paliatywne, tu pacjenci dożywają ostatnich dni. Nie jest to oddział terapii uporczywej. Podejmuje się reanimację, jednak gdy pacjent na nią nie reaguje… droga z tego oddziału jest tylko jedna… Trzeba być odpornym człowiekiem, żeby tam pracować. Nie wszyscy wytrzymują…

Czy ma Pani kontakt z pacjentami COVID-19? Jak to wygląda z Pani perspektywy?

Nie mam bezpośredniego kontaktu. Nasz oddział składa się z dwóch pododdziałów – głównego i mniejszego 4-łóżkowego. Na czas pandemii, ten 4-łóżkowy oddział stał się oddziałem buforowym, czyli naszej OIOM-owej segregacji, w którym każdy pacjent przyjmowany na oddział ma robiony test na COVID-19. Jeśli wynik po 24 h okazuje się ujemny pacjent trafia na oddział główny. Na oddziale buforowym cały personel ubrany jest barierowo, czyli w maskach, odzieży ochronnej, z czepkami na głowie w okularach ochronnych, ochraniaczach na butach.
To jest ciężka praca. Pacjenci często są nieprzytomni, po urazach wielonarządowych.
Pracowałam tam od kwietnia do czerwca. To był dramat…Człowiek nie jest w stanie oddychać w ten sposób przez 6 godzin w masce II, w masce III przez 12 godzin). Nie wytrzymywałyśmy w tych maskach. Nagle dopada Cię senność i wiesz, że musisz wyjść bo jesteś niedotleniona. W tych strojach musiałyśmy normalnie pracować, a więc rejestrować pacjentów w komputerze, diagnozować, pielęgnować. To byli często pacjenci bez kontaktu. Przed wyjściem z tego buforowego odcinka strój zdejmowałyśmy. Miałyśmy 1-2 przerwy.
Był to ciężki moment… Teraz mam 3 miesiące przerwy ze względu na system rotacyjny.
3 miesiące na dużym odcinku – 9-łóżkowym, potem na buforowym i na bloku operacyjnym.

Z czego wynika taka zmienność?

Praca na oddziale jest ciężka, stresująca, ta na bloku – lżejsza, tam pilnujemy stanu pacjenta, usypiamy, następnie wybudzamy. Przekazujemy na salę wybudzeń, a po wybudzeniu przekazujemy go na oddział. Często są to planowane zabiegi, jednak odbywają się również zabiegi poszkodowanych w wypadkach.
Są osoby, które pracują tylko na bloku, albo tylko na OIOM-ie, ale to jest już ich wybór. Ja akurat bardzo lubię zmiany.

Opiekuje się Pani pacjentami w ciężkim stanie. Jak ten rodzaj pracy na Panią wpływa, na Pani nastrój?

Różnie wpływa… Nie odcinam się od tych emocji, pomimo tego, że powinniśmy zostawiać je w pracy, nie przynosić do domu, jednak tak nie jest. Widzą to moje dwie córki, bo często przychodzę z pracy przybita, przygnębiona albo stanem pacjenta, albo naszą niemocą, że nie udało się kogoś uratować. Najgorsze są momenty, kiedy nic już nie da się zrobić i pacjent odchodzi… Istotna jest rozmowa wśród personelu. Sami sobie robimy terapię. Pomaga również dobry kontakt z lekarzami. Pokutuje stereotyp, że „lekarz wie najlepiej” i że pielęgniarka zawsze powinna słuchać lekarza. U nas tak to nie wygląda. Owszem zlecenia lekarskie są najważniejsze, ale pielęgniarka ma przy tym myśleć. Lekarz też człowiek, zdarza się, że wpisując w kartę zlecenie popełnia błąd. Lekarze pytają nas o stan pacjentów, bo monitorujemy ich 24 godziny na dobę. Jest dwóch lekarzy na dyżurze a 13 pacjentów. Do 2 pacjentów przydzielona jest jedna pielęgniarka, dlatego więcej jesteśmy w stanie przekazać informacji o ich stanie.

Mimo tego że często pacjenci na OIOM-ie są nieprzytomni, mówimy do nich. Oni słyszą pomimo swojego stanu. Mówimy o każdej czynności, jaką wykonujemy przy pacjencie, po to, by nie traktować go przedmiotowo. Ten człowiek rozumie, nawet jak jest w śpiączce farmakologicznej, to reakcja na ludzką mowę jest widoczna m.in. na monitorze. Pacjent uspokaja się, jak się do niego mówi spokojnie. Ma duże znaczenie, jakie pacjent ma usposobienie. Osoba żywiołowa bardzo wolno się wycisza. Przeszkadza jej ta niemoc wpływu na sytuację, w której się znalazł, trudno się z tym pogodzić.

Każda śmierć na oddziale dotyka nas jako personel. Kiedyś trafiło do nas 9-letnie dziecko. 12 godzin walczyliśmy o jego życie. Wzywa się wtedy wszystkich specjalistów, nawet spoza szpitala. Tu nie ma miejsca na dumę. Robi się, wszystko, wszystko, żeby zawalczyć o życie pacjenta…Jest to ciężka praca… ale ja zawsze chciałam pracować na OIOM-ie.

Pracowałam w przychodniach, szczepiłam dzieci i nadal to robię, bo bardzo lubię mieć kontakt z dziećmi. Pracowałam na innych oddziałach, ale OIOM jest szczególny.

Jak Pani się regeneruje po pracy?

Jestem dynamicznym, energicznym człowiekiem. Bardzo lubię odpoczywać w ruchu, w lesie.
Uwielbiam okres jesienny, kiedy zaczyna się sezon na grzyby. Mam 2 psy – border collie, Luna – to jest żywioł oraz amstaffa o imieniu Leo – z kolei spokój i książęce zachowanie. Często chodzę z nimi na spacery do lasu, żeby je wybiegać i sama się wybiegać. Po kilku godzinach one już chcą do domu, a ja jeszcze nie mam dość (śmiech). To jest dla mnie najlepszy relaks i odpoczynek po ciężkim dniu. Jestem zmęczona po takich wyprawach, ale naładowana pozytywną energią.
Relaksuję się również przy dobry filmach. Lubię filmy biograficzne. Często też dla „odmóżdżenia” oglądam jakąś przygodówkę albo film akcji, nie trzeba przy nich myśleć. Bawię się też przy filmach Woodiego Allena. Filmy najczęściej oglądam z córkami jedna ma 20-lat, a druga 14-lat. Czytam również, jednak, jak głowa jest czymś zajęta, to ciężko mi się skupić na czytaniu.
Tak odreagowuję, daje mi to siłę do dalszej pracy. I sen…tak sen, którego mam wiecznie za mało…

Czy obecnie są większe możliwości rozwoju niż kiedy zaczynała Pani pracę w zawodzie?

Owszem są większe. Kiedy zaczynałam pracę w szpitalu miałam 28 dyżurów w miesiącu, bardzo dużo pracowałam. Nie było mnie w domu po 4-5 dni.

Wylesingowała Pani u nas już dwa samochody. W jaki sposób nasz leasing dla przedsiębiorczych kobiet ułatwił Pani pracę?

No przede wszystkim mogłam kupić te cztery kółka, które ułatwiają mi przemieszczanie się między miejscami pracy. Z leasingu jestem bardzo zadowolona, sama dzwoniłam do pani Asi i mówiłam, że jestem zainteresowana drugim leasingiem.

Prowadzi Pani firmę, czy czuje się Pani business woman?

Nie, nie, naprawdę nie, w ogóle. Propozycja wywiadu była dla mnie zaskoczeniem. A jednocześnie bardzo mnie podbudowała, że coś tam jednak w życiu osiągnęłam. Zrobiłam studia i specjalizację. Mam dwie wspaniałe córki. Życie mnie nie rozpieszczało. Jestem „kobietą pracującą, żadnej pracy się nie boję” (śmiech).

Skontaktuj się z nami:

Zadzwoń

Infolinia czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-16:00

Koszt połączenia wg stawki operatora.

Napisz

Szukasz konkretnego produktu?

Zapytaj o ofertę

Znajdz oddział

Jesteś już naszym klientem?

Skorzystaj z

Portal klientaEFL

lub przejdź do sekcji

Obsługa Klienta
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Zgadzam się na analizę i profilowanie moich danych osobowych znajdujących się w plikach cookies na potrzeby marketingu bezpośredniego. Więcej informacji tutaj.